Siedziałam objęta ramionami na jakimś zimnym i wilgotnym pniu, który upadł dawno temu podczas jednej z najgorszych burz.
Nie wiem co tu robiłam, trzęsłam się i płakałam, dlaczego zaprowadziło mnie tutaj? Gdy znalazłam się w nim nie czułam się tu bezpiecznie. Robiło się ciemno, a przy tym chłodniej.
Gdzieś dalej pękła gałązka, ale było mi już tak zimno, że nawet się tym nie przejęłam.
Nawet nie zauważyłam, że po kilku minutach leżałam na ziemi. Słyszałam kroki, cicho opadające na wilgotny piach. Zacisnęłam powieki i przegryzłam wargę. Ktoś położył mi rękę na ramieniu.
- Hej, obudź się! - potrząsał moim ramieniem.
Nie dałam rady nic odpowiedzieć. Wszystko mnie bolało, i na dodatek porządnie zmarzłam. Czy miałam umrzeć tutaj? W lesie? No, nie tak wyobrażałam sobie moją śmierć. Ale nic nie wydaje się takie jak powinno.
Ktoś ciągle szarpał mnie za ramię, co naprawdę mnie zdenerwowało.
-Ej, mała, wstań - był już zniecierpliwiony.
Po chwili, zorientowałam się, że już nie leżę, podniósł mnie, i niósł na rękach.
- Zostaw mnie - powiedziałam zachrypniętym głosem. Nie wiem nawet czy mnie usłyszał.
- Tak, i pozwolić Ci umrzeć, co? W ogóle, co Ty tu robisz? Nie powinnaś być już w domu?
Nie chciało mi się odpowiadać, bo i tak byłam już zbyt śpiąca i zmęczona. Zamknęłam oczy, nie dopuszczając do siebie myśli.
***
Ocknęłam się. Byłam w moim pokoju, wstałam i rozejrzałam się.
Gdzie podział się ten chłopak? Co się z nim stało? Chcę mu podziękować, tylko, że nie wiem jak on się nazywa. To będzie problem.
Miałam na sobie wczorajsze ubrania, więc rozebrałam się i poszłam pod prysznic. On zawsze mnie relaksował, te ciepło na mojej skórze. Wychodząc z niego, ubrałam się w szorty obre, i białą bluzkę na ramiączka. Zeszłam na dół powoli do kuchni. Mama siedziała, przy stole z kubkiem kawy w ręce. Wyglądała na starszą, niż powinna. Jej wzrok mówił wszystko. Mieszał się z gniewem i strachem. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Może się powitasz? - Chrypnęła , pokazując wzrokiem na chłopaka który stał przy blacie w kuchni, dopiero teraz do zobaczyłam. Zmiękły mi kolana, on był piękny.
Blond włosy z grzywką, i zielone oczy. Uśmiechnął się do mnie, pokazując białe, równe zęby. Zauważyłam, także dołeczki w jego policzkach.
- Cześć, jestem Daniel, to ja Cię wczoraj znalazłem. - Wyciągnął swoją rękę do mnie.
Uścisnęłam ją.
-Uhm, hej, jestem Natasza..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz